DRYŃ DRYŃ DRYŃ
Budzik? Nie, za wcześnie.
Telefon!
-Halo? Cześć Kate.
-AMY? WSTAWAJ NATYCHMIAST MIAŁYŚMY IŚĆ DZISIAJ NA ZAKUPY! CO TY ROBISZ?
-Wstaję... - Ziewnęłam.
-Myślałam, że pamiętasz. Tak się cieszyłaś.
-Ok, ok, już się ubieram. Za godzinę pod centrum, tak?
-Tak. Cześć.
Siadam na łóżku, przeciągnęłam i idę do łazienki. Wychodzę i zaczynam rozmyślać w co mogę się ubrać. Wybieram luźną bluzkę i szorty, do tego trampki. Opuszczając mieszkanie zauważyłam kurtkę na krześle.
Skąd ona się tu wzięła? Jest męska. Podchodzę do niej, nie dotykam. Biorę oddech. Czuję papierosy i perfumy. Wszystko do mnie wraca. Wraca do mnie to, co wczoraj się zdarzyło.
Zayn. Malik.
Na krześle leży karteczka. Uśmiecham się. "Masz piękne oczy". Podchodzę do lustra.
Może faktycznie nie są brzydkie.
Za 15 minut mam być pod galerią!
Biegnę. Cieszę się, że ubrałam trampki. Uderzam. W coś twardego. Ciepłego. Pachnącego. Odbiłam się od tej osoby. Przepraszam i idę dalej. Biorę głęboki wdech. Papierosy, perfumy. Chwila, moment, ja to znam. Odwracam się. Jestem zawiedziona. Nie stoi przede mną Zayn, tylko... jakiś blondyn...
Czy ja go znam? Dlaczego on pachnie Zayn'em?
-Przepraszam, pomyliłam cię z kimś. - Przyłapałam się na gapieniu na chłopaka, wypada przeprosić.
-Mogę wiedzieć z kim? - Szeroko się uśmiecha.
Dziwne... Nie powinien być raczej... zły?
-Możesz, ale nie wiem czy znasz. - Nie wiem, czy chcę, żeby wiedział, że rozpoznaję ludzi po zapachu.
-A na jakiej podstawie pomyliłaś? -
Czemu on się tak dopytuje?
-Podobnie pachniesz. -
GŁUPIA Czemu to mówię?
-Pachnę papierosami, bo mój przyjaciel pali. Użyłem dzisiaj jego perfum. To wszystko. Jednak używa papierosów, których nie kupisz w NY, są sprowadzane z UK. Może mówimy o jednej osobie...
-Zayn, tak? -
Czy to możliwe?
On. Się. Śmieje. Czemu. On. Się. Śmieje.?
-Tak, tak, Zayn Malik. Ja jestem Niall Horan. Miło mi cię poznać. Mogę się założyć, że jesteś Amy. -
Czy on zna moja imię?
- Tak, Amy. Mi ciebie również miło spotkać. Przepraszam cię, ale bardzo mi się śpieszy.
-Czekaj, Amy! Daj mi swój numer telefonu. Dla Zayn'a. Nie wziął wczoraj. - Dziwne, ale ufam blondynowi i podaję mu mój numer. Normalnie bym tego nie zrobiła.
*W tym samym czasie*
-ZAYN! Wisisz mi przysługę, brachu.
-Nawet dwie. Dzięki za numer.
-Stałem pod jej domem 2 godziny, żeby go zdobyć. Powiem Ci, że gdyby nie Paulina, to chyba sam bym ją poderwał.
-Nie zapędzaj się.
-Nie mam zamiaru. Umówiłem się z Pauliną w galerii, idziesz z nami?
-Idę, nie mam lepszego zajęcia.
***
-Hej, Kate.
-Cześć. Co tak długo?
-Muszę ci coś opowiedzieć.
Opowiadam Kate o Zaynie, o Niallu.
-Wow! Masz jego kurtkę?! I numer?! Tak po prostu zniknął?! Poszedł?!
-No, mówię. Ale zmieńmy temat, co?
Rozmawiamy, oglądamy wystawy.
-Amy, idziemy na jakąś kawę? - Kate jest dziwnie uśmiechnięta, podążam za jej wzrokiem. Kogo widzę? Zgadnijcie! Nialla i Zayna. Czyli blondyn nie kłamał, naprawdę cię przyjaźnią.
-Idzieeeeemy.
Jeszcze mnie nie zauważył. Siadamy tak, aby mogli zobaczyć moją twarz. Żadnej rekacji.
Nic. Zapomniał? Nie poznał? Sama nie wiem.
Odwracam się, Kate pokazuje mi dziewczynę ze śliczną torebką.
***
-Zayn, tam siedzi twoja Amy.
-Gdzie?
-Po prawej.
-Co ona tu robi?
-Głupi zawsze ma szczęście. - Paulina wtrąca się od rozmowy.
-Może i ma...
-Podejdź do niej.
-Chodźmy razem.
***
-Nie. Odwracaj. Się. - Słyszę głos Kate.
--------------------------------------------------------
Może wieczorem będzie druga część dnia drugiego :)
A może jutro. Jak się podoba? :3