środa, 30 października 2013

6

***
Zmiana planow.
Nie dziele na dni.
Mam lepszy pomysl.
***
Dzisiaj jedziemy do Sztokholmu. Nie znam tych ludzi, a Kate nie będzie z nami. Ale co tam, będzie co będzie.
Popołudniu wylądujemy w stolicy Szwecji. Lecimy prywatnym samolotem.
-Cześć.
Zayn podszedł do mnie i przytulił się. Po przyjacielsku. Czułam się dobrze w jego ramionach. Ten zapach.
-Cześć, kocha... Zayn. - Ale wtopa. Co ja robię?!
Pocałował mnie w policzek.
O co chodzi?
Uśmiecham się.
-To Louis, Liam i Harry. Nialla i Paulinę znasz.
-Kiedy start?
-Za 20 minut - To Louis, chyba. Ma śmieszne czerwone szelki.

WSIADAMY!
Świat mi się zamazuje. Ostatnie co widzę to przerażona twarz Zayn'a. Czuję jak upadam w jego ramiona.
Czuję jego zapach i już nic więcej. Czarna dziura.

Amy.
Proszę.
Obudź się.
Tu Zayn.
Malik.
Masz, masz moją kurtkę.
Obudź się, ktoś musi mi ją oddać.
Proszę.
Błagam.
Ja...
Mogłem cię nigdzie nie zabierać.
Przepraszam.
Amy.
Ja...
To moja wina.
Amy.
Proszę.
Amy.
Ja, ja cię kocham.
Ja ciebie też.

Ostatnie zdanie należy do mnie.

Co się okazauje?
Nie polecieliśmy do Sztokholmu.
Nie wsiedliśmy do samolotu.
Przez pół roku byłam w śpiączce.
Nie wiadomo dlaczego.
Zayn przychodził codziennie.
Wyznał mi miłość.
Dlatego się obudziłam.

-Pani, Amy Evans...
Nie przytaczam słow lekarza. Za 2 dni mnie wypiszą*
Slyszę jak Zayn rozmawia przez telefon.
Tak, obudziła się. Możecie za godzinę? Powiedzcie Kate. Proszę i weźcie jakieś ciepłe ciuchy. Rozmiar? No, trochę schudła.
-Cześć Zayn.- Uśmiecham się. Słabo. Cała jestem słaba.

- To, co powiedziałeś... Było prawdą?
- Amy, ja...

***
*nagięte dla opowiadania. Przepraszam.

wtorek, 29 października 2013

5

Dryń dryń dryń

CO ZA KRETYN BUDZI MNIE O 9 W SOBOTE?!

-Halo?
-Amy? Tu Zayn. - Uśmiecham się.
-Amy, Amy, a kogo się spodziewałeś?
Śmieje się.
-Co powiesz na przyjacielską kawę?
-Może być o 12? - Pytam.
-O której tylko chcesz...
-Oh, nie podlizuj się, Malik.

12:07

-Długo czekasz, Zayn?
-Chwilkę.
-To umowiliśmy się tak sobie czy czegoś chcesz?
-I to i to. - Wyczuwam tajemnice.- Zagramy w gre?
-Haha, jaką? - Nie mogę ukryć rozbawienia.
-Ja zadaję pytanie, ty odpowiadasz i zadajesz swoje.
-Ok. Zaczynasz.
-Miałaś kiedyś chłopaka?
-Z grubej rury. Nie, nigdy.
-Spotykasz się teraz z kimś?
-Nie. 4 miesiące temu zerwaliśmy. Byłaś kiedyś w Europie?
-Raz, w Londynie. Czemu pytasz?
-Chcę wiedzieć, jakie kultury poznałaś. Gdzie chciałabyś pojechać?
-Do Sztokholmu. Masz przyjaciela?
-Nialla, już się poznaliście. Lubisz tańczyć?
-Uwielbiam. Mieszkasz sam?
-Nie, z czterema kolegami. Pijesz?
-Jestem abstynentką.
-Podziwiam.
Uśmiecham się, szeroko.
-Jesteś ze Stanów?
-Ja? Nie, z UK. A ty, Amy?
-Ja tak. Podoba ci się ktoś?
-Tak. A tobie?
-Chyba, nie wiem. Największy sekret?- Tak, odpowiedzialam szczerze. Nie wiem, co do niego czuję.
-Kiedyś ci powiem, obiecuję. - Złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy. Kiedyś powie, nie kłamie.

-HEJ, LUDZISKA! Zgodziła się? Jedziemy?
To Niall. Wbiegł jak głupi. Rach-ciach i nagle się pojawił.
- O co chodzi? - Pytam. - Cześć.
-Jeszcze ci nie powiedział?
To Paulina.
Boże, skąd oni się tu wzięli?!
-Amy, jedziemy do Sztokholmu.
Niall i Paulina są zdziwieni.
-Zmiana planów, kochani. Ja, ty, chłopaki i Paulina. Pytałem Kate, ale jej rodzice się nie zgadzają. Ma 20 lat... No nie wnikam.
-Tak, pojadę, miło, że pytacie.
Wszyscy wybuchamy śmiechem
-A, Zayn, kiedy?- Pytam.
-Jutro?
-Ok. Moze być.
Rozmawiamy. Jest miło. Ale muszę już iść. Żegnam się z... Przyjaciółmi?
Nie wiem. Wiem, że ich lubię.

***
Krótki.
Ale powiem tylko, że w Sztokholmie nie bedzie tak słodko...

poniedziałek, 21 października 2013

4

Zayn
Kim on dla mnie jest? Nikim? Przyjacielem? Niedostepnym idealem?
Nie wiem.
Zalezy mi na nim.
Chce z nim rozmawiac.
Chcę na niego patrzeć.
Chcę go słuchać.
Chcę widzieć jego uśmiech.
Chcę go pocieszać.
Chcę sprawiać, że jest silny.
Chcę móc powiedzieć mu wszystko.
Chcę być zawsze przy nim.
Zawsze.
Bez wyjatku.
Przypomina mi o nim kurtka.
Skrawek skóry.
Naznaczony zapachem. Jego zapachem.
On chce być tylko przyjacielem.
Ja też.
Chyba.
Pamietam jego zapach.
Pamietam jego glos, ktory wyłonił się z nikąd.
Pamietam rożę, teraz stoi w wazonie.
Zwiędła.
Nie wyrzucam jej.
Pamietam list, ktory mi zostawil. Jest w biurku.
W czerwonej kopercie.
Zaklejony.
Pamietam, jak wyslal Nialla, żeby zdobyć mój numer.
Pamiętam mój strach, gdy zobaczyłam Paulinę.
Pamiętam ulgę, po poznaniu prawdy.
Pamiętam, jaka byłam bezradna, gdy zostaliśmy sami.
Pamiętam dziwne uczucie po zobaczeniu tej brunetki.
Wszystko pamiętam. Rozmowę. Jak sobie poszłam. Jak chciałam wrócić. Ale jego nie było. Była ta dziewczyna.
Wiem, że mi na nim zależy.
Wiem, że go znam.
Wiem, że muszę go odkryć.
Poznać.
Wiem, że jeszcze go spotkam.
Wiem, że będziemy dla siebie ważni.
Wiem, że nie będę dla niego nikim.

Ale czy ON chce?
Czy on pamięta?
Czy wie to wszystko?

Tego nie wiem.
Ale się dowiem.
Niedługo.

środa, 16 października 2013

3

19:30 czas wyjsc z domu.
Ide do parku. Jestem ubrana w krotka rozowa spodnicze i czarna bokserka, trampki w kolorze bluzki. Kocham cieple wieczoru. Ide powoli.
Przekraczam brame parku. Widze Zayna. Nie. Jest. Sam. Siedzi z dziewczyna, brunetka. Nie widze jej twarzy. Ale... Nie moge sie czepiac, nic nas nie laczy. Mimo zlosci, czuje ulge. Dlaczego?
Zayn zauwaza mnie, dziewczyna szybko wstaje i odchodzi w przeciwnym kierunku. Nie widze jej twarzy.
-Czesc. - Rzucam. Nie wypada mi zapytac.
-Czesc. - Jest wesoly i zaklopotany.
Rozmawiamy. Jest ciezko, niezrecznie. Co sie dzieje, Amy? Pierwszy raz, po ciemku bylas taka pewna siebie.
Przypominam sobie, ze mam jego kurtke. Wyciagam ja z torby, podnosze do twarzy. Dalej tak pachnie.
-Mam twoja kurtke.
-Dziekuje.- Zayn caluje mnie w poloczek.
Zamykam oczy. Dobrze mi przy nim. Juz nie jesr tak niezrecznie. Cisza jest dobra.
-Dzis pachniesz inaczej.
-Nie palilem.
Tego zapachu mi brakowalo.
-A masz fajki?
-Mam.
Daje mi papierosa. Zapalam. Zaciagam sie. Wiem, ze nie powinnam.
-Sluchaj. - Mowimy w tym samym momencie. Nie boj sie, Amy.
-Mysle, ze powinnismy byc przyjaciolmi. -Kto to powiedzial? On czy ja?
-Amy? - Jednak on.
-Przez ta dziewczyne?
-Nie. Jako przyjaciel moge ci powiedziec, ze nie sprawila tego zadna dziewczyna.
-A kim ona byla.
-Ja... Nie moge ci powiedziec.
-Przyjaciel. - Jest w tym tyle jadu. Jestem zla, bardzo zla. Ale... Przeciez chcialam tego samego...
-Przepraszam.- milcze. Juz mu wybaczylam, od razu. Zalezy mi na nim.
-Przepraszam Cie, Amy, ze wtedy dp ciebie podszedlem, ze zamieszalem ci w glowie, a teraz jeszcze zabieram czas.

SMS. Wybawienie. Dziekuje.
Mozesz byc u mnie w domu za 15 minut, prosze.
Od Kate.

-Zayn, ja... Kate... Musze... Czytaj. Pokazalam mu Smsa.
-Idz, ale...wez kurtke, musze miec jakis pretekst, zeby cie znowu zobaczyc.
Nie odpowiadam. Usmiecha sie. Ja tez. Przytulamy sie. Po przyjacielsku.
Wychodze z parku.
SMS
Juz niewazne, przepraszam.
Od Kate.
Odwracam sie w strone parku. Zayna juz nie ma, ale widze TĄ dziewczyne. Jest sama. Stoi tylem do mnie. Szlag.

Jestem juz w domu. Sciskam w reku kurtke Zayn'a. Za kilka dni na studia.
21:30
W sumie... Moge isc spac. Po prysznicu, przebraniu sie i odwieszeniu kurtki Zayna moge zasypiać. 22:07

wtorek, 15 października 2013

2 czesc druga

-Nie. Odwracaj. Sie. - slysze glos Kate.
-Czy moja kurtka wciaz jest cala?- Zayn.
Nie odwracam sie, nie odpowiadam. Sprawdzam, czy znowy tak pachnie. TAK. Czego chciec wiecej?
-Jeszcze tak...
Siada kolo mnie. Usmiecha sie. Nie jest sam, oprocz Nialla szedl z jakas dziewczyna. Czy wczoraj robil sobie zarty? Czy ja o czyms nie wiem? No bo skad? Nie znamy sie.
Siada pomiedzy chlopakami. Czemu nie kolo Nialla, wtedy mialabym pewnosc. Co ci zalezy, Amy, ogarnij sie?!
-Jestem Paulina.
Paulina.
-Amy. Milo poznac. - Wydaje sie sympatyczna.
Rozmawiamy.
I nagle to na co czekalam. Paulina odwraca sie do Nialla i...
Caluje go!!! Jestem taka szczesliwa.
Ej, gdzie jest Kate?!
- Poszla jak bylas w toalcie. - Jego glos jest taki... Skad on wie, ze mysle o Kate.
-My z Paulina musimy juz isc.
Zrobilo sie niezrecznie. Tylko ja i Zayn.

-Amy, co powiesz na...

DRYN DRYN DRYN.
Tylko nie to. Kate. Nie odbieram. Czemu?

- Ja... Yyy... Musze... Isc... Przepraszam .... Bo... Wiesz... No... Kurtka... Oddam... Ci .... Go... Ją... Moze... W sobote.
Jest sobota. Co sie ze mna dzieje? Minute temu normalnie rozmawialismy. Ale teraz. Sami. To co innego.

-Rozumiem. Moze jednak jutro?
- Tak.... Pomylilam sie... Zadzonie...

****
-Halo, tu Amy Smith - Cztery godziny temu wrocilam z kawiarni.
-Nie dzwonilas... - Zayn
- Umm.. Przepraszam ... Ja...
- nie tlumacz sie. Jutro, moze o 20 w parku.
-Ok, czemu nie. - Odpowiadam wesolo.

Ciesze sie. I boje. Jednoczesnie. Ale to nie sa motylki w brzuchu. Raczej... Przyjazn? Tylko nie to!

2 część pierwsza

DRYŃ DRYŃ DRYŃ
Budzik? Nie, za wcześnie.
Telefon!
-Halo? Cześć Kate.
-AMY?  WSTAWAJ NATYCHMIAST MIAŁYŚMY IŚĆ DZISIAJ NA ZAKUPY! CO TY ROBISZ?
-Wstaję... - Ziewnęłam.
-Myślałam, że pamiętasz. Tak się cieszyłaś.
-Ok, ok, już się ubieram. Za godzinę pod centrum, tak?
-Tak. Cześć.

Siadam na łóżku, przeciągnęłam i idę do łazienki. Wychodzę i zaczynam rozmyślać w co mogę się ubrać. Wybieram luźną bluzkę i szorty, do tego trampki. Opuszczając mieszkanie zauważyłam kurtkę na krześle.
Skąd ona się tu wzięła? Jest męska. Podchodzę do niej, nie dotykam. Biorę oddech. Czuję papierosy i perfumy. Wszystko do mnie wraca. Wraca do mnie to, co wczoraj się zdarzyło.
Zayn. Malik. 
Na krześle leży karteczka. Uśmiecham się. "Masz piękne oczy". Podchodzę do lustra.
Może faktycznie nie są brzydkie.
Za 15 minut mam być pod galerią!

Biegnę. Cieszę się, że ubrałam trampki. Uderzam. W coś twardego. Ciepłego. Pachnącego. Odbiłam się od tej osoby. Przepraszam i idę dalej. Biorę głęboki wdech. Papierosy, perfumy. Chwila, moment, ja to znam. Odwracam się. Jestem zawiedziona. Nie stoi przede mną Zayn, tylko... jakiś blondyn... Czy ja go znam? Dlaczego on pachnie Zayn'em? 
-Przepraszam, pomyliłam cię z kimś. - Przyłapałam się na gapieniu na chłopaka, wypada przeprosić.
-Mogę wiedzieć z kim? - Szeroko się uśmiecha. Dziwne... Nie powinien być raczej... zły?
-Możesz, ale nie wiem czy znasz. - Nie wiem, czy chcę, żeby wiedział, że rozpoznaję ludzi po zapachu.
-A na jakiej podstawie pomyliłaś? - Czemu on się tak dopytuje?
-Podobnie pachniesz. - GŁUPIA Czemu to mówię?
-Pachnę papierosami, bo mój przyjaciel pali. Użyłem dzisiaj jego perfum. To wszystko. Jednak używa papierosów, których nie kupisz w NY, są sprowadzane z UK. Może mówimy o jednej osobie...
-Zayn, tak? - Czy to możliwe?
On. Się. Śmieje. Czemu. On. Się. Śmieje.?
-Tak, tak, Zayn Malik. Ja jestem Niall Horan. Miło mi cię poznać. Mogę się założyć, że jesteś Amy. - Czy on zna moja imię?
- Tak, Amy. Mi ciebie również miło spotkać. Przepraszam cię, ale bardzo mi się śpieszy.
-Czekaj, Amy! Daj mi swój numer telefonu. Dla Zayn'a. Nie wziął wczoraj. - Dziwne, ale ufam blondynowi i podaję mu mój numer. Normalnie bym tego nie zrobiła.


*W tym samym czasie*

-ZAYN! Wisisz mi przysługę, brachu.
-Nawet dwie. Dzięki za numer.
-Stałem pod jej domem 2 godziny, żeby go zdobyć. Powiem Ci, że gdyby nie Paulina, to chyba sam bym ją poderwał.
-Nie zapędzaj się.
-Nie mam zamiaru. Umówiłem się z Pauliną w galerii, idziesz z nami?
-Idę, nie mam lepszego zajęcia.

***
-Hej, Kate.
-Cześć. Co tak długo?
-Muszę ci coś opowiedzieć.
Opowiadam Kate o Zaynie, o Niallu.
-Wow! Masz jego kurtkę?! I numer?! Tak po prostu zniknął?! Poszedł?!
-No, mówię. Ale zmieńmy temat, co?
Rozmawiamy, oglądamy wystawy.
-Amy, idziemy na jakąś kawę? - Kate jest dziwnie uśmiechnięta, podążam za jej wzrokiem. Kogo widzę? Zgadnijcie! Nialla i Zayna. Czyli blondyn nie kłamał, naprawdę cię przyjaźnią.
-Idzieeeeemy.
Jeszcze mnie nie zauważył. Siadamy tak, aby mogli zobaczyć moją twarz. Żadnej rekacji. Nic. Zapomniał? Nie poznał? Sama nie wiem.
Odwracam się, Kate pokazuje mi dziewczynę ze śliczną torebką.


***
-Zayn, tam siedzi twoja Amy.
-Gdzie?
-Po prawej.
-Co ona tu robi?
-Głupi zawsze ma szczęście. - Paulina wtrąca się od rozmowy.
-Może i ma...
-Podejdź do niej.
-Chodźmy razem.
***

-Nie. Odwracaj. Się. - Słyszę głos Kate.
--------------------------------------------------------
Może wieczorem będzie druga część dnia drugiego :)
A może jutro. Jak się podoba? :3

poniedziałek, 14 października 2013

1

Kazdy rozdzial to jeden dzien. Opowiadanie bedzie trwalo miesiac, czyli 30 dni :)
Zapraszam:
***

Ide powoli, rozkoszuje sie zapachem.
Zamykam oczy, skupiam sie tylko na tej woni. Zdjemuje szpilki, wyciagam z torebki baleriny, czuje sie bezpieczniej. Przystaje, zapach nabiera na sile. Mam wrazenie, ze ktos dmuchnal mi w twarz, otwieram oczy. Nie ma nikogo. Obok mnie stoi lawka, siadam. Patrze na zegarek 23:19, jeszcze wczesnie. Siedze chwile i mysle, stwierdzam, ze to meskie perfumy, nie mam watpliwosci.
23:23 Ktos o mnie mysli. Mowie do siebie i mimowolnie sie usmiecham.

Mysli, widzi i nie nie wie jak sie nazywasz. Slysze glos, nie reaguje. Bije od niego cieplo i troska. Nie boje sie.

Amy. Odpowiadam rozmarzonym, ale pewnym siebie glosem. A ty?

Zayn. Dziwne, intrygujace imie.

Juz nic nie mowie. Mam zamkniete oczy. Glos jest niski. Wlasciciel znajduje sie nie daleko, po prawej stronie.

Nagle siada kolo mnie, czuje jak naklada mi na ramiona kurtke. Jest ze skory. Pachnie papierosami i perfumami. Ten sam boski zapach. Zaciagam sie.

Nie boisz sie?

Nie. A powinnam?

Nie... .

Czy ja wyczylam niepewnosc? Niewazne.

Otwieram oczy, czuje na sobie jego wzrok, odwracam glowe. Oliwkowa cera, ciemne wlosy, brazowe wlosy. I ten zapach. Usmiecha sie. Biale, proste zeby. Ideal.

Co tu robisz? Pyta.

Siedze, mysle, jestem, wracam, wychodze, nie wiem. A ty?

Wyszedlem zapalic.

Czemu do mnie podszedles?

Dziwnie sie zachowywalas.

Rozumiem.

Czemu ja z nim rozmawiam? Kim on jest? Czego chce?

Przymykam oczy. Wdycham TEN zapach.

Otwieram oczy. Juz go nie ma. Zostawil tylko kartke i roze:

57343855 zadzwon, napisz, cokolwiek. Kurtka bedzie malym pretekstem do nastepnego spotkania.
Zayn, Zayn Malik

Usmiecham sie. Kim on jest. Ciesze sie, ze zostawil kurtke. Pachnie nim.
Tylko... Skad on, do licha, wzial roze?

Odwracam kartke.

Masz piekne oczy. Chcialbym je zobaczyc w pelnym swietle...
***
Jesli przeczytalas napisz komentarz, czy sie podobalo, czy nie, niewazne ;)

Wprowadzenie :)

Amy ma 20 lat, mieszka w Nowym Jorku, rok temu wyprowadziła się od rodziców,  skończyła szkołę.
Kate, 20 lat, najlepsza przyjaciółka Amy, znają się od roku, wcześniej przez 4 lata przez internet.
Zayn, 20 lat, dorabia jako kucharz w dobrej restauracji w NY.

Godzina 23, ciemno, żadnej latarni. Spokojnie idę do domu, bocznymi uliczkami. Bolą mnie stopy po całym wieczorze na wysokich szpilkach. Jest mi zimno, nie mam nic do przykrycia ramion. Trzęsę się z z zimna. Zaczyna padać, rozmywa mi się makijaż. Rozmyślam o tym, co będzie dalej. Niedługo zaczynam studia. Na szczęście w NY, razem z Kate. Myślę, dlaczego jeszcze nigdy nie miałam prawdziwego chłopaka. Kiedyś nie widziałam sensu, potem była nauka, teraz chodzę do klubów, ale nie umawiam się na randki. Idę powoli, napawam się zapachem miasta. Jest inne niż wszystkie, a kwadratowy Manhattan zadziwia jeszcze bardziej niż pozostałe części tej metropolii. Nagle do moich nozdrzy wdziera się ostry zapach. Nie znam go. Jest przesycony papierosami, ale przebija się też woń perfum. Podoba mi się, bardzo podoba... . 

I jak? :)