***
Zmiana planow.
Nie dziele na dni.
Mam lepszy pomysl.
***
Dzisiaj jedziemy do Sztokholmu. Nie znam tych ludzi, a Kate nie będzie z nami. Ale co tam, będzie co będzie.
Popołudniu wylądujemy w stolicy Szwecji. Lecimy prywatnym samolotem.
-Cześć.
Zayn podszedł do mnie i przytulił się. Po przyjacielsku. Czułam się dobrze w jego ramionach. Ten zapach.
-Cześć, kocha... Zayn. - Ale wtopa. Co ja robię?!
Pocałował mnie w policzek.
O co chodzi?
Uśmiecham się.
-To Louis, Liam i Harry. Nialla i Paulinę znasz.
-Kiedy start?
-Za 20 minut - To Louis, chyba. Ma śmieszne czerwone szelki.
WSIADAMY!
Świat mi się zamazuje. Ostatnie co widzę to przerażona twarz Zayn'a. Czuję jak upadam w jego ramiona.
Czuję jego zapach i już nic więcej. Czarna dziura.
Amy.
Proszę.
Obudź się.
Tu Zayn.
Malik.
Masz, masz moją kurtkę.
Obudź się, ktoś musi mi ją oddać.
Proszę.
Błagam.
Ja...
Mogłem cię nigdzie nie zabierać.
Przepraszam.
Amy.
Ja...
To moja wina.
Amy.
Proszę.
Amy.
Ja, ja cię kocham.
Ja ciebie też.
Ostatnie zdanie należy do mnie.
Co się okazauje?
Nie polecieliśmy do Sztokholmu.
Nie wsiedliśmy do samolotu.
Przez pół roku byłam w śpiączce.
Nie wiadomo dlaczego.
Zayn przychodził codziennie.
Wyznał mi miłość.
Dlatego się obudziłam.
-Pani, Amy Evans...
Nie przytaczam słow lekarza. Za 2 dni mnie wypiszą*
Slyszę jak Zayn rozmawia przez telefon.
Tak, obudziła się. Możecie za godzinę? Powiedzcie Kate. Proszę i weźcie jakieś ciepłe ciuchy. Rozmiar? No, trochę schudła.
-Cześć Zayn.- Uśmiecham się. Słabo. Cała jestem słaba.
- To, co powiedziałeś... Było prawdą?
- Amy, ja...
***
*nagięte dla opowiadania. Przepraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz