19:30 czas wyjsc z domu.
Ide do parku. Jestem ubrana w krotka rozowa spodnicze i czarna bokserka, trampki w kolorze bluzki. Kocham cieple wieczoru. Ide powoli.
Przekraczam brame parku. Widze Zayna. Nie. Jest. Sam. Siedzi z dziewczyna, brunetka. Nie widze jej twarzy. Ale... Nie moge sie czepiac, nic nas nie laczy. Mimo zlosci, czuje ulge. Dlaczego?
Zayn zauwaza mnie, dziewczyna szybko wstaje i odchodzi w przeciwnym kierunku. Nie widze jej twarzy.
-Czesc. - Rzucam. Nie wypada mi zapytac.
-Czesc. - Jest wesoly i zaklopotany.
Rozmawiamy. Jest ciezko, niezrecznie. Co sie dzieje, Amy? Pierwszy raz, po ciemku bylas taka pewna siebie.
Przypominam sobie, ze mam jego kurtke. Wyciagam ja z torby, podnosze do twarzy. Dalej tak pachnie.
-Mam twoja kurtke.
-Dziekuje.- Zayn caluje mnie w poloczek.
Zamykam oczy. Dobrze mi przy nim. Juz nie jesr tak niezrecznie. Cisza jest dobra.
-Dzis pachniesz inaczej.
-Nie palilem.
Tego zapachu mi brakowalo.
-A masz fajki?
-Mam.
Daje mi papierosa. Zapalam. Zaciagam sie. Wiem, ze nie powinnam.
-Sluchaj. - Mowimy w tym samym momencie. Nie boj sie, Amy.
-Mysle, ze powinnismy byc przyjaciolmi. -Kto to powiedzial? On czy ja?
-Amy? - Jednak on.
-Przez ta dziewczyne?
-Nie. Jako przyjaciel moge ci powiedziec, ze nie sprawila tego zadna dziewczyna.
-A kim ona byla.
-Ja... Nie moge ci powiedziec.
-Przyjaciel. - Jest w tym tyle jadu. Jestem zla, bardzo zla. Ale... Przeciez chcialam tego samego...
-Przepraszam.- milcze. Juz mu wybaczylam, od razu. Zalezy mi na nim.
-Przepraszam Cie, Amy, ze wtedy dp ciebie podszedlem, ze zamieszalem ci w glowie, a teraz jeszcze zabieram czas.
SMS. Wybawienie. Dziekuje.
Mozesz byc u mnie w domu za 15 minut, prosze.
Od Kate.
-Zayn, ja... Kate... Musze... Czytaj. Pokazalam mu Smsa.
-Idz, ale...wez kurtke, musze miec jakis pretekst, zeby cie znowu zobaczyc.
Nie odpowiadam. Usmiecha sie. Ja tez. Przytulamy sie. Po przyjacielsku.
Wychodze z parku.
SMS
Juz niewazne, przepraszam.
Od Kate.
Odwracam sie w strone parku. Zayna juz nie ma, ale widze TĄ dziewczyne. Jest sama. Stoi tylem do mnie. Szlag.
Jestem juz w domu. Sciskam w reku kurtke Zayn'a. Za kilka dni na studia.
21:30
W sumie... Moge isc spac. Po prysznicu, przebraniu sie i odwieszeniu kurtki Zayna moge zasypiać. 22:07
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz